Lewa pogoda na Zwycięstwa
Liliana Haduch, 26. lip, 2009, Kat.: ul. Zwycięstwa
Kiedyś – jedna z najpiękniejszych ulic Górnego Śląska, porównywana z europejskimi deptakami. Dziś niezwykle zaludniona, niedoceniana w aspekcie bogatej i eleganckiej architektury. Kojarzona z wieloma bankami i tysiącami ulotek. Mowa o centralnej ulicy miasta zwanej w pierwszej połowie XX wieku Wilhelmstrasse. Znajdowały się tutaj liczne hotele, restauracje i kawiarnie. Pani Bożena Kubit, oprowadzając nas wzdłuż tej ulicy, rzuciła słowami: „Popatrzcie do góry!”.
Idziemy zatem z głowami skierowanymi w stronę chmur i oglądamy eklektyczne i modernistyczne kamienice, które pomagają nam przenieść się w czasy sprzed stu lat. Pierwsze budynki – siedziby banków i kamienice mieszkalno-usługowe zaczęły powstawać w latach 80. i 90. XIX wieku. Przeciętna kamienica była budynkiem trzy- lub czteropiętrowym z reprezentacyjną fasadą i bramą przejazdową do podwórka.
Dziś szukając przedwojennego adresu, nie znajdę go. Rozbłysnął wraz z lecącymi odłamkami szyb witryn sklepowych w noc kryształową w 1938 roku. Przemijający czas zmienił numerację tej ulicy. Początek ulicy rozpoczyna się u stóp rynku i rozciąga się aż do dworca kolejowego. W miejscu dzisiejszego Balcerka, miejsca tak chętnie uczęszczanego przez kupców, płynęły wody kanału kłodnickiego . Po drugiej stronie ulicy mieścił się Port Gliwicki mający swoje połączenie z Odrą.
Nie można zapomnieć, że po ulicy Zwycięstwa od dawna kursują tramwaje. Najpierw napędzane siłą koni, a teraz dzięki energii elektrycznej.
W opinii gliwiczan ulica Zwycięstwa powinna zostać deptakiem z ograniczoną ilością reklam, co ujawniła nam uliczna sonda.
Aleksandra Jędrzejewska, Sara Foit, Sebastian Put







