Świąteczny wywiad
Liliana Haduch, 26. lip, 2009, Kat.: Święta


Równie szybko co świąteczne towary z hipermarketów, znikają świąteczne nastroje gliwiczan. Ciężko jest niedoświadczonym dziennikarzom zaczepiać obcych ludzi i z ich odburknięć stworzyć ciekawy wywiad, którym jeszcze na dodatek mają być zainteresowani młodzi ludzie. Niektórzy z mieszkańców Gliwic zapytani o Święta Bożego Narodzenia odpowiadali, że na ten temat już za późno i odchodzili niemal obrażeni. Tylko nieliczni dawali się wciągnąć w rozmowę.
Podstawowe pytanie, jakie zadawałyśmy przechodniom to, czy wiedzą czym jest siemieniotka. Zazwyczaj na ich twarzach malowało się zdumienie i zakłopotanie. Matka dwóch 10-letnich dziewczynek twierdziła, że to potrawa na słodko z maku i suszonych śliwek. Dopiero sprzedawczyni w sklepie obuwniczym odpowiedziała gładko, że to zupa podawana na wigilijnym stole, przyrządzana na mleku z ziaren konopi.
Kolejny poruszany przez nas temat to świąteczne prezenty. Próbowałyśmy sprowokować wspomniane już dziesięciolatki pytaniem, kto przynosi im prezenty w wigilijny wieczór. Dziewczynki okazały się sprytniejsze od nas i odpowiedziały bardzo dyplomatycznie, że u jednych jest to Aniołek u innych Mikołaj, ale tak naprawdę, to za tym wszystkim stoją rodzice. Nie trzeba chyba dodawać, że takiej riposty się nie spodziewałyśmy. Sprzedawca precli odpowiedział nam z kolei, że nie lubi prezentów, bo to nie o to w Święta chodzi. Inni gliwiczanie jako najbardziej niechciane prezenty wymienili różowe kapcie- pieski oraz dyskografię Cher. Bezwzględnie najpiękniejszej odpowiedzi udzieliła nam pani ze sklepu obuwniczego, która do upychania niechcianych prezentów w szafie już przywykła i pragnie jedynie zdrowia dla swojego wnuczka.
Tylko dwóm ostatnim rozmówcom udało się ujmująco odpowiedzieć na pytanie, na czym właściwie polega słynna „Magia Świąt”. Cały ewenement polega na tym, że można spędzić czas z rodziną i zapomina się o tym, co złe. Człowiek zatraca się w świątecznych przygotowaniach. Szkoda tylko, że już średnio 28. grudnia czar pryska i trzeba wrócić do szarej codzienności.
Pomimo że na co dzień chętnych do rozmowy z nami nie brakuje dziś było krucho. Mimo to warto było poświęcić tak dużo czasu na znalezienie tych kilku wartościowych wypowiedzi. Nasz wrodzony słowotok przystopował zwłaszcza, gdy usłyszałyśmy, że wymarzonym prezentem pod choinkę jest zdrowie dla wnuczka. Całe szczęście, że w Gliwicach są wciąż ludzie, dla których „Magia Świąt” opiera się przede wszystkim na rodzinie a nie tylko na komercyjnej konsumpcji.
Marta&Renata Company







